Wiosenny zabieg na stopy przygotowujący je do zbliżającego się lata…

Posted By On 07 maja 2015

Żeby zafundować sobie chwilę relaksu i zabieg rodem z ekskluzywnego spa, wcale nie trzeba wydawać setek złotych. Wystarczy wygospodarować wolną chwilę (około 30 do 45 minut), kilka dobrze dobranych kosmetyków i można zaczynać. Oczywiście jeśli chcecie by zabieg nie tylko okazał się skuteczny pod względem pielęgnacyjnym, ale i przyniósł Wam chwilę odprężenia warto pamiętać o dobrze dobranej muzyce relaksacyjnej i zapachu. Pomocne mogą okazać się kadzidła, kostki zapachowe, woski czy świece. Plusem przeprowadzania takiego „rytuału pielęgnacyjnego” w domu jest to, że sami możemy dobrać poszczególne elementy według własnych upodobań, a nie kosmetyczki. Mi towarzyszyły więc arabskie kadziła i muzyka z tegoż samego rejonu świata.

RBp3Hn

Ja osobiście nie lubię przerywać takich zabiegów w trakcie więc nim się za nie zabiorę zawsze kompletuje sobie wszystkie potrzebne rzeczy. Żebym potem nie musiała marnować czasu na donoszenie kolejnych. Przy proponowanym dziś przeze mnie zabiegu skupiamy się głównie na skórze stóp (choć nic nie stoi na przeszkodzie by połączyć go z pedicureem, ale będzie wtedy potrzebna większa ilość czasu i narzędzi) i doprowadzeniu jej do jak najlepszego stanu.

Do zabiegu potrzebne będą:

– miska z gorącą wodą lub hydromasażer

– ręcznik

pumeks wulkaniczny

krem do stóp Sylveco

peeling cukrowy Nacomi

– sól do kąpieli

– skarpetki

Dodatkowo warto też mieć:

– dwa woreczki foliowe (na tyle duże by mieściła się w nich nasza stopa) lub zwykłą folię spożywczą w rolce

– gorącą parafinę (można podgrzać ją w garnku lub co jest łatwiejsze i bezpieczniejsze, w parafiniarce)

blzQX5

Zabieg zaczynamy oczywiście od napełnienia miski lub hydromasażera gorącą wodą. Wsypujemy do niej sól do kąpieli stóp bądź (w przypadku jej barku) zwykłą kuchenną. Moczmy nogi i oddajemy się w międzyczasie błogiemu lenistwu. Po kilkunastu minutach można zabrać się za ścieranie zrogowaciałego naskórka przy użyciu pumeksu. Godny polecenia z pewnością jest ten wulkaniczny. Nie dość, że kupiony raz wystarcza na bardzo długi czas użytkowania (wystarczy raz w miesiącu zostawić go w pojemniku z osoloną wodą) to jeszcze doskonale radzi sobie nawet z twardymi odciskami. Efekt jest nie do porównania z syntetycznymi odpowiednikami.

wWwoQ2

Po tym etapie znów dajemy sobie kilka minut na relaks. Następnie sięgamy po peeling kosmetyczny. Ze względu na zapach jak i konsystencję bardzo dobrze sprawdza się przy „rytuałach pielęgnacyjnych” cukrowy z firmy Nacomi. Pozwala na idealne zakończenie etapu ścierania i dociera też w te miejsca na stopie, które przy użyciu zwykłego pumeksu zostają pominięte. Dodatkowo  w trakcie użycia roztacza przepiękny winogronowo-herbaciany aromat. Po spłukaniu go mamy nawilżoną, natłuszczoną i przyjemnie miękką skórę.

8EUM9r

ZHWVjh

Jeśli nie dysponujecie parafiną bądź nie chcecie jej używać to na tym etapie, po osuszeniu stóp można wmasować krem i nałożyć skarpetki. Dzięki temu pozwoli się na lepsze wniknięcie w głąb skóry składnikom aktywnym. Jednak najlepsze efekty są widoczne jeśli użyje się gorącej parafiny. Ja zawsze włączam parafiniarkę nim naleję wodę do hydromasażera/miski i w chwili gdy mam już za sobą etap złuszczania, osuszam stopy, nakładam na nie grubszą warstwę kremu i zanurzam kilkukrotnie w gorącej parafinie. Wszystko odbywa się bez konieczności wstawania z fotela. Oczywiście jeśli planuje się roztopić parafinę w garnku będzie konieczne przeniesienie się z dalszą częścią zabiegu do kuchni (chyba, że któryś z domowników zechce Wam pomóc), ale zapewniam, że efekty są tego warte.

SQR8rZ

Trzeba pamiętać, że parafina sama w sobie właściwości pielęgnacyjnych nie ma. Dzięki temu, że rozgrzewa naszą skórę pozwala na lepsze wniknięcie kremu w jej głąb. Efekt nawet po 1 zabiegu jest widoczny, ale aby był trwały trzeba zabieg powtarzać regularnie. Ja sięgnęłam po regenerujący krem do stóp marki Sylveco. Nadaje się do tego idealnie, bo nawet bez pomocy parafiny bardzo dobrze zmiękcza i  nawilża skórę. Trzeba tylko pamiętać by kremu pod parafinę nałożyć nieco więcej niż „normalnie”. Stopy zanurzamy 3 do 4 razy (im grubsza warstwa parafiny tym dłużej trzyma ciepło), zawijamy w w folię spożywczą lub wkładamy w woreczek foliowy. Nakładamy ciepłe grube skarpety lub te specjalistyczne dedykowane do tego typu zabiegów. Dodatkowo, aby ciepło nie uciekało za szybko, można jeszcze zawinąć je kocem lub ręcznikiem. Całość trzymamy na stopach tak długo jak odczuwamy ciepło czyli około 15 do 20 minut. Następnie usuwamy parafinę i wmasowujemy nadmiar kremu w stopy. Jeśli wchłonął się cały podczas zabiegu można nałożyć go jeszcze trochę.

Nie pomijając żadnego z etapów i używając odpowiednich (dobrych jakościowo) kosmetyków spokojnie idzie uzyskać efekt jak z salonu spa. Trzeba tylko pamiętać o regularnym wykonywaniu takiego zabiegu. Ja stosuję go raz na dwa lub trzy tygodnie. Pozwala mi on utrzymanie skóry stóp w nienagannej kondycji. Oczywiście między kolejnymi zabiegami wspomagam się kremami. Dzięki temu nie muszę obawiać się nadchodzącego lata i zbliżającego się klapkowo-sandałowego sezonu.

Ji5zk9

Opracowała: Maria N.

http://maria-n.blog.pl/



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Aby dodać komentarz udowodnij że jesteś człowiekiem ;) *

Kategorie Bloga

U nas na Facebook’u

No recent Facebook posts to show

Sklepy
ONLINE