Zielony zapach: Africana Al-Rehab

Posted By On 18 Wrz 2014

Dziś za moim oknem chmury rzewnie płaczą za utraconym latem. Na szczęście ja płakać nie muszę, mam odrobinę lata zamkniętą w skromnej zielonej buteleczce.

P1090048

Sama nazwa: Africana, kojarzy mi się z nagrzaną od słońca, popękaną ziemią, która oczekuje na odświeżający deszcz. I właśnie woni suchej ziemi mieszającej się z chłodną nutą deszczu oczekiwałam odkręcając butelkę. I ten zapach tam jest… w tle. Jak wszystkie perfumy w olejku, z jakimi do tej pory miałam przyjemność, Africana nie okazała się dokładnie tym, czego chciałam, ale za to dokładnie tym, czego potrzebowałam.

P1090045


To zapach stworzony na lato. Otwieram butelkę, małą kuleczką dotykam nadgarstka, lekki olejek muska cienką skórę. Pochylam się, zanurzam w zapachu nos, i oczyma wyobraźni widzę drewnianą miskę, kipiącą dojrzałymi, rozgrzanymi pod kolorową skórką owocami. Po krzywiznach brzoskwini i mango spływają krople pozostałe po letniej ulewie i łączą się z piżmem muśniętym przyprawami.

Nie wiem, na ile brzoskwinia i mango powstały jedynie w mojej wyobraźni, percepcja zapachu to kwestia bardzo indywidualna. „Oficjalne” nuty zapachowe Africany to owoc maliny, róża, piwonia, piżmo.

P1090051

Mój nos wyczuwa może dwie maliny w tej wielkiej misce mango-brzoskwiniowej. Nieopodal leży całe naręcze piwonii, z zagubioną herbacianą różą. Piżmo występuje tutaj nieoficjalnie, ma wolne, niemrawo ogania się od letnich owadów, jego ręka zanurzona jest w małej miseczce przypraw. Czuję nawet drewniany stół pod miską i kwiatami, a w chwilach jasności może nawet chłodny mech pod tymże stołem?

Zapach jest lekki, niepoważny, w sam raz na długie spacery na molo, oglądanie żniw w zachodzącym słońcu, otrzepywanie kropli z niepotrzebnej już parasolki, podnoszenie od ust szklanki z ostatnim łykiem owocowego drinka. To skondensowane wakacje, z wszystkimi ich implikacjami: ciężką pracą okrojoną słodką, soczystą nagrodą, ze smakami wyostrzonymi pracą na świeżym powietrzu, ze dotykiem suchego kurzu na języku, wreszcie z niezobowiązującą znajomością zawartą na pięć minut, która przeradza się w dojrzałe wspomnienie z naszego prywatnego katalogu.

Africana kusi szczodrością owoców z nutą przypraw, po to, by przywalić po głowie łychą słodkości, i wywołać westchnienie: to znów ty… Jednak spróbuj tylko użyć innego zapachu, zaraz będziesz tęsknić za zieloną, deszczową przyjaciółką. Na skórze olejek roztacza swe wdzięki przez kilka godzin, jeśli użyję go rano, wieczorem nadal pozostaje jego echo. Najbardziej lubię używać go przed snem, wtedy przy każdej nocnej zmianie pozycji czuję lekki powiew jędrnej słodyczy.

P1090080

Ten zapach towarzyszył mi przez całe lato. Oczarował także moją Mamę, która z upodobaniem wczuwała się w aromat rozwijający się na skórze, po to by prawie-prawie uchwycić w nim nowe nuty. Africana jest niezaprzeczalnie słodka, ale i bardzo świeża. Myślę, że będzie się podobać kobiecie w każdym wieku. Może mieć i działanie aromaterapeutyczne podczas listopadowej pluchy.

Opracowała: Dorota Strzelecka

http://wlosowelove.blogspot.com/


Categorys: Perfumy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Aby dodać komentarz udowodnij że jesteś człowiekiem ;) *

Kategorie Bloga

U nas na Facebook’u

No recent Facebook posts to show

Sklepy
ONLINE